poniedziałek, 27 października 2014

Deszczowe zabawy

Dziś zauważyłam jak zmieniło się moje podejście do niektórych sytuacji.
Pędzę  po moje dziecko do przedszkola, deszczyk pada całkiem, całkiem... i co widzę.. dzieciaki ubrane w przeciw deszczówki bawią się przed przedszkolem, wśród nich moja gwiazda.
Umorusana pędzi na rowerku prosto w kałużę.
Gdybym taki obrazek zobaczyła w Polsce zrobiłabym paniom raban dlaczego nie dbają o dzieci, ,pozwalają im zmoknąć, przecież mogą  w 5 min złapać przeziębienie :}}... a tutaj spokój, luzik-moje dziecko jest szczęśliwe i nie robi problemu z powodu mokrej głowy.
Nasze ciepłolubne podejście do przeziębienia nie sprawdza się tutaj.
Norwegowie właśnie w taką szaro- burą , mokrą pogodę jak dziś hartują dzieciaki.
Maluchy chodzą w taką pogodę na spacer, jedzą drugie śniadanie , bawią się. Katar nie jest tutaj żadnym problemem. Ja Młodszą zasmarkaną zostawiałam w domu a reszta dzieci szła normalnie do przedszkola. Opiekunki nie potrafiły zrozumieć mojego podejścia do przeziębienia, przecież to tylko katar :}.
No właśnie - przecież to tylko katar- więc odpuściłam i nie dramatyzuję :}}.




 Zdjęcie robione o 8:20-jeszcze ciemno...


 ...a tutaj 10 min później

10 komentarzy:

  1. Jestem jak najbardziej za hartowaniem oczywiście z głową. A w Polsce w szczególności starsze pokolenia są przekonane że dzieci trzeba przegrzewać i takie młode mamy jak ja mają przewalone bo babcie się wtrącaką sprzedając i wciskając jakieś chore akcje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, trochę trzeba czasami ruszyć głową bo nie wszystko musi być dobre dla naszego malucha :}

      Usuń
  2. Dokładnie, w Polsce rodzice chuchają i dmuchają na swoje pociechy i najlepiej trzymaliby je pod ochronnym kloszem, a takie zachowanie często przekazywane jest z pokolenia na pokolenie. Moja Babcia mimo, że kochana kobieta to strasznie nadopiekuńcza. Gdyby tylko mogła założyłaby mojej Zuzi dwie czapki naraz :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czarnuszko ale ja na początku jak zobaczyłam dzieciaki z przedszkola jedzące śniadanie na świeżym powietrzu a deszcz pada im na łepetynki prawie na zawał zeszłam :}}. Teraz mnie już taki widok nie rusza

      Usuń
  3. No to wnuki będę zabierać do Norwegii, jak tylko będę je mieć;:):): Ja swego syna wychowywałam chyba pól na pól , trochę po poksku..pzrykrywając kołderką po czubek nosa..a On biedny się rozkopywał i rozkopywał ale jednozceśnie pozwalałam Mu biegac po kałużach!!!!
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robię dokładnie tak jak Ty :}. Przykrywam po czubek nosa ale pozwalam po kałużach skakać :}
      Norwegia jest ładna a przy okazji wnuki uodpornisz i daleko od Polski nie jest- same plusy :}}.
      Pozdrawiam Cię kobietko

      Usuń
  4. Mamy znajomych w Norwegii i doskonale pamiętam moje wielkie oczy, kiedy opowiadała o różnych takich sytuacjach z przedszkola :) Z czasem zaczęłam myśleć, że to może faktycznie ma sens!
    Zdrówka i nieustającego luzu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też robiłam duuuże oczy na takie obrazki, a teraz luzik :}. Póki co moje dziecko ma tylko kaszel, nic strasznego się nie rozwija- może faktycznie ich podejście jest sensowne :} a my za bardzo niuniamy :]. Pozdrawiam

      Usuń
  5. uwielbiam takie podejście, co tam katar jak nie ma gorączki to nic złego się nie dzieje!

    OdpowiedzUsuń
  6. Dokładnie, człowiek może tak się "zakręcić" w te katary że dziecko na 4 spusty zamknie w domu :}}

    OdpowiedzUsuń